Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jubileusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jubileusz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 czerwca 2014

"Ruch" Chorzów w Gdańsku

Hucznie celebrowane 10-lecie Klubu Sportowego "Gedania" było okazją do wielu spotkań, uroczystej akademii oraz zawodów sportowych. Ścigano się na motocyklach, grano w piłkę ręczną, rywalizowali też lekkoatleci i bokserzy. Było to święto ważne nie tylko dla samego klubu, ale dla wszystkich Polaków i całego sportowego Gdańska. "Gedania" powstała w 1922 r. z sekcji piłkarskiej Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" i po pierwszym, trudnym okresie funkcjonowania, w latach trzydziestych była już dobrze zorganizowanym wielosekcyjnym klubem, jednym z najliczniejszych w mieście. Sekcja piłkarska, osiągająca bardzo dobre wyniki w gdańskich rozgrywkach, we wszystkich grupach wiekowych, była w tym czasie wizytówką i dumą klubu. Jubileuszowe uroczystości oczekiwane były z wielkim zainteresowaniem. Wszystkich kibiców sportu, a zwłaszcza piłki nożnej w Wolnym Mieście Gdańsku, elektryzowała wizyta znakomitego polskiego zespołu - Ruchu Wielkie Hajduki, czyli dzisiejszego "Ruchu" Chorzów. Wielkie Hajduki, to Chorzów Batory (niem. Bismarckhütte), jedna z dzielnic miasta. Pod tą nazwą klub występował do marca 1939 r. Dziś, kiedy co dwa tygodnie mamy możliwość oglądania w Gdańsku drużyny pierwszoligowej, taka informacja nie robi na nas wrażenia. Ale wtedy Gdańsk był prowincją niemieckiego futbolu i bardzo rzadko przyjeżdżały tu dobre drużyny. A ówczesny "Ruch" do nich bez wątpienia należał. Drużyna z Chorzowa to jeden z założycieli polskiej ligi piłkarskiej, w której od momentu startu w 1927 r., systematycznie czyniła postępy, pnąc się coraz wyżej w tabeli. Już rok po wizycie w Gdańsku "Ruch" zdobył mistrzostwo Polski, a do wybuchu II wojny światowej stanie się najbardziej utytułowanym klubem piłkarskim w Polsce z pięcioma tytułami mistrzowskimi na koncie.
Do Gdańska drużyna z Chorzowa przyjechała osłabiona, bez dwóch reprezentantów Polski: Ewalda Urbana i Gerarda Wodarza. Reprezentacja Polski grała 2 października mecz w Bukareszcie z Rumunią (wygrany 5:0). Byli za to inni znakomici zawodnicy, mający swoje miejsce w historii polskiej piłki nożnej: najlepszy strzelec w historii klubu Teodor Peterek, Karol Dziwisz, czy również imponujący skutecznością Edmund Giemsa.

Źródło: www.ruchchorzow.com.pl

Pierwszym przeciwnikiem była drużyna z Nowego Portu 1919 Neufahrwasser. Mecz rozegrano w sobotę 1 października na boisku przy Heeresanger (na obiekcie przy dzisiejszej ul. Kościuszki).     Nawet niemieccy obserwatorzy tego spotkania uznać musieli, że obie drużyny dzieliła przepaść. Spokojna, pewna gra Ślązaków, znakomity "mózg" drużyny Peterek zapewniły im zwycięstwo w stosunku aż 7:1. Po trzy bramki zdobyli Peterek i Gemsa, a jedną Gwóźdź. Mecz sobotni nazwać można "przystawką" do dania głównego, którym było rozegrane nazajutrz spotkanie z "Gedanią".
Spotkanie otrzymało bardzo uroczystą oprawę - pięknie udekorowany stadion, przedstawiciele Komisariatu Generalnego Rzeczypospolitej w Gdańsku, Państwowego Urzędy Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego, licznie zaproszeni goście i publiczność, podniosła atmosfera sportowego i polskiego święta. Faworytem była bezapelacyjnie drużyna "Ruchu", a szansą "Gedanii" było wykorzystanie braku reprezentacyjnych skrzydłowych w szeregach przeciwnika.
Mecz rozpoczął się od spokojnej gry z obu stron, po czym Gwóźdź strzela bramkę na 1:0 dla gości. Gedaniści próbują wyrównać, co udaje się w 30 min. Po ostrym strzale Kellera piłka trafia w słupek, a nadbiegający Piasecki umieszcza ją w siatce. jeszcze przed przerwą ponownie trafia Gwóźdź i do przerwy "Ruch" prowadzi 2:1. Po przerwie "Gedania" rzuca się do odrabiania strat. Gdaniec trafia w słupek, a chwilę później Piasecki strzałem w róg bramki wyrównuje stan spotkania (52 min.). Obydwie drużyny nie były zadowolone z remisu i dążyły do zwycięstwa. Piłkarze byli jednak nieskuteczni, a i świetnie spisywali się obaj bramkarze. Mecz zakończył się remisem 2:2, co uznane zostało za wywalczony ofiarną i ambitną walką sukces piłkarzy z Gdańska.  
Drużyny wystąpiły w następujących składach:
Gedania: Borus - Tiszbein, Dróżniewski - Kłossowski, Szramke, Potrykus-Gdaniec, Kowalski, Keller, Piasecki, Klein (Dołecki)
Ruch: Kurek-Cieślik, Władas  -Zorzycki, Badura, Dziwisz-Krawczyk, Gemsa, Peterek, Gwóźdź, Kubrda
Wieczorem zawodnicy i działacze spotkali się w hitelu "Danziger Hof" na przyjęciu i zabawie tanecznej, z okazji jubileuszu gdańskiego klubu. Były życzenia, gratulacje i upominki, śrdó których znalazł się i puchar od prezes "Ruchu".
PS. Mecz z "Gedanią" stał się dla mnie bramą do poznania początków bogatej historii klubu z Chorzowa. Jest zdumiewająca. Mam nadzieję, że kiedyś uda się zorganizować uroczystość dotyczącą "Gedanii", podobną do tej, jaka odbyła się w ubiegłym roku w Chorzowie.





wtorek, 17 czerwca 2014

90 lat

Miałem ten wielki przywilej być zaproszonym na urodziny Pani Budzimiry. Bardzo serdeczne spotkanie, dalekie od oficjalności, pokazujące prawdziwy sens i istotę życia. Bo Jubilatka, mimo że wspomnienia oczywiście były, ciągle patrzy w przyszłość, ciągle łączy ludzi, którzy chcą Jej słuchać i z Nią rozmawiać. I znowu padły słowa o konieczności zachowania pamięci o przedwojennych polskich rodzinach, żyjących w Wolnym Mieście Gdańsku. Głosy coraz słabsze, bo lata lecą i głos już nie ten. Czy muszę dodawać, że biorę to bezpośrednio do siebie, że motywuje mnie to do pracy nad książką?


Pani Budzimira z siostrą Jadwigą (z lewej) i Gabrielą Danielewicz.

Pani Gabriela Danielewicz w swojej pięknej mowie "ku czci" powiedziała, że oto życiorys Jubilatki to właściwie najnowsza historia Polski w skali mikro. Znajdziemy tam entuzjazm z odrodzonej po latach zaborów Rzeczypospolitej, patriotyzm Polaków z Wolnego Miasta, jest tragedia II wojny światowej, konspiracja i powstanie warszawskie. Są wreszcie lata lata stalinizmu, stanu wojennego, "Solidarności" i radość z ponownie odzyskanej wolności. W tym życiu mieszają się chwile dobre i złe, a przeżycia osobiste wpisane są w ważne wydarzenia XX w.




I gdzieś tam snuje się wątek polskiego klubu sportowego, w którego historii, jak to już pisałem, interesują mnie przede wszystkim ludzie.  Tacy, jak Pani Budzimira.