Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gedania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gedania. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 lipca 2016

Nagroda w Kościerzynie

Miło mi się pochwalić nagrodą otrzymaną na Targach Książki Kaszubskiej i Pomorskiej. Serdeczne podziękowania dla moich wydawców: Wydawnictwa "Oskar" i Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.


niedziela, 20 marca 2016

sobota, 13 lutego 2016

Wsparcie TVP Sport

Przyciśnięty obowiązkami muzealnymi (plany, sprawozdania) zaniedbałem trochę bloga. Nie znaczy to oczywiście, że wokół Gedanii zapadła cisza. Wręcz przeciwnie. TVP Sport, stacja, która "robi znakomitą robotę"  w propagowaniu innych dyscyplin, a nie tylko piłki nożnej nie tylko uznała za stosowne zauważyć ukazanie się książki (zamieściła jej fragmenty), ale także ostatnio miałem okazję chwilę porozmawiać z red. Meissnerem. Efekty tutaj. Pisałem już wiele razy, że moim podstawowym celem było uczynienie z historii Gedanii tematu ważnego nie tylko w Gdańsku. I to się realizuje. Już niedługo wracam do regularniejszego pisania.

środa, 27 stycznia 2016

Najlepszy bramkarz Pomorza etc.

Przedstawiam obiecany artykuł red. M. Adamkowicza o najlepszym swego czasu bramkarzu Pomorza. To także efekt książki i "hałasu" wokół Gedanii




Przy okazji chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy odwiedzili w piątek Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku. Rozpędziłem się trochę szkicując patriotyczny kontekst powstania i funkcjonowanie Gedanii, a efektem tego było długie spotkanie, za co bardzo przepraszam. Ale to już tak jest - jeżeli mówiący otrzyma pozytywny sygnał zwrotny od słuchaczy, to leci. Ja w każdym razie tak mam. Dziękuję bardzo za obecność, uwagę i wszystkie refleksje i pytania. Wdzięczny jestem tym, którzy przygotowali nasze spotkanie. Było fantastycznie!
I druga sprawa: pojawiła się jeszcze jedna recenzja. Do poczytania tutaj. Dziękuję za nią i za wszystkie inne.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

środa, 6 stycznia 2016

Tupek i zdjęcia

Aleksander Tupalski (1900-1980, jedna z gwiazd występujących w "Gedanii" i to gwiazd światowego formatu. Hokeista i piłkarz, w obu dyscyplinach reprezentant Polski. W Gdańsku studiował na Politechnice Gdańskiej i w tym czasie (1930-1934) grał w polskim klubie. Poniżej zdjęcie z 1924, jeszcze w barwach "Polonii" Warszawa (pierwszy z lewej). Zdjęcia bardzo cenne, bo zachowało się bardzo niewiele fotografii tego znakomitego zawodnika.

 Zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego

No właśnie, zdjęcia.  Otrzymuję wiele głosów, że zdjęcia w książce są fantastyczne, ale zbyt małe. Do tego książkowy papier nie sprzyja ich czytelności. Coś za coś. W książce znajduje się aż 110 fotografii. Ze względu na rozmiar publikacji muszą być małych rozmiarów, choć rzeczywiście serce boli, bo większość to perełki. Mam ich dużo więcej. Stąd pojawił się pomysł albumu, w którym można by było zreprodukować je w odpowiedniej wielkości. Tylko zdjęcia i opis do nich. Nie wiem jednak, czy znajdzie się wydawca, bo: 
- albumów jest wiele na rynku
- trzeba poczekać, aż sprzeda się książka, żeby nie konkurowała z albumem
- koszt wyprodukowania jest większy niż książki itd.
Dlatego, jeśli to zrobię, a mam wielką ochotę, to sam, korzystając z serwisu finansowania społecznościowego, np. kicksterter.com lub polakpotrafi.pl Zasad ich działania jest prosta. jest projekt i są osoby zainteresowane jego realizacją. Wspomagają jego budżet drobnym datkiem w zamian za określone przywileje, zależne od wysokości ofiarowanej kwoty. Album traktowałby o  Gedanii, Gedanistach i ich rodzinach. Byłby więc dopełnieniem i uzupełnieniem książki. W tej chwili rozpoznaję zapotrzebowanie i własne możliwości. Czy ktoś z Państwa wsparłby taki projekt? Pytam absolutnie wstępnie. Jeżeli tak, to proszę zostawić ślad w komentarzu (anonimowo i niezobowiązująco) lub "lajknąć" pod postem na Facebooku. Pomoże mi to w kalkulowaniu całości. Pozdrawiam noworocznie :) 

niedziela, 3 stycznia 2016

Bierzemy ołóweczek i ... (1)

Zapowiadałem, że niniejszy blog, który towarzyszył powstawaniu książki zmieni swój charakter i będzie forum uzupełniania informacji, wyjaśniania niektórych kwestii, tudzież poprawiania pomyłek.  Chciałbym, aby każdy, kto posiada książkę mógł ją sobie na bieżąco uzupełniać, o ile oczywiście zechce. To pierwsze tak obszerne ujęcie historii klubu i z tego względu mogły się tu znaleźć luki i nieścisłości, które na bieżąco będziemy wspólnie korygowali. Dziękuję tym z Państwa, którzy zechcieli się ze mną już skontaktować (i z którymi jestem już umówiony), po promocji książki mam kilka numerów telefonów, których nie zawaham się użyć. Wszystko po to, aby korygować i uzupełniać treść książki. Jak wielokrotnie mówiłem i pisałem, jestem przekonany że wkrótce (tzn. najszybciej za jakieś dwa lata) przygotujemy nowe wydanie, poprawione i uzupełnione. Dlatego nieustająco proszę o kontakt i zgłaszanie pytań, wątpliwości i uzupełnień. Na pewno nie będę w stanie umieścić na blogu wszystkich uzyskanych informacji, ale wiele na pewno. Wszystkie tego typu informacje publikować będę pod widocznym u góry tytułem.


Na początek, a jakże, piłka nożna i część statystyczna, która wymaga jeszcze uporządkowania. Zaprezentowane tam wyniki podzielono są na sezony. Początkowo nie chciałem tego robić, bo przynajmniej do 1933 r. jest to podział dość umowny i zawiły. Wyniki podane ciągiem nie wyglądają jednak za dobrze, postanowiłem je więc choć z grubsza posegregować. Uważny czytelnik dostrzeże jednak, że ów podział nie za bardzo zgadza się z tekstem. Dlaczego? Otóż, sprawa nie jest prosta i wiąże się ze skomplikowanym systemem rozgrywek o piłkarskie mistrzostwo Niemiec, których Gedania stała się częścią po awansie do najwyższej gdańskiej klasy rozgrywek w końcu 1928 r. W Gdańsku była to elita, ale w systemie ogólnopaństwowym wygranie ligi stanowiło zaledwie pierwszy szczebel w rywalizacji. System był bardzo rozbudowany i kilkukrotnie modyfikowany. Zwycięzca ligi gdańskiej przystępował do rywalizacji o tytuł mistrza Bałtyjskiego Związku Sportowego (Baltischer Rasen- und Wintersport Verband, od 1927 r. Baltischer Sport Verband). Obejmował on Prusy Wschodnie i Zachodnie, Gdańsk, Okręg Kłajpedy i Pomorze Zachodnie. Rozgrywki toczyły się systemem każdy z każdym, mecz i rewanż. Dwa najlepsze zespoły "Bałtyjskiego Związku Sportowego" przystępowały do rozgrywek centralnych. Wszystko to trwało półtora roku kalendarzowego, a nawet dwa lata! W sezonie 1930/31, kiedy Gedania odniosła pierwszy sukces w Lidze Gdańskiej i zakwalifikowała się do rozgrywek w regionie system został rozbudowany i tak, jak wcześniej awans uzyskiwał tylko mistrz Wolnego Miasta, tak od tego sezonu dwa najlepsze zespoły. Ten sezon Gedania rozpoczęła we wrześniu 1929 roku(!), a chodzi o sezon 1930/31. Żeby było ciekawiej, to jeszcze w trakcie trwania rozgrywek poprzedniego sezonu, rozpoczynał się sezon następny. Stąd mecz ze SV Graf Schwerin Deutsch Krone, czyli z zespołem z Wałcza, rozgrywany we wrześniu 1930 r. należałoby zaliczyć do sezonu 1930/31, choć już sierpniu Gedania rozegrała pierwszy mecz Ligi Gdańskiej sezonu 1931/32. W części statystycznej mecz ten można znaleźć już w następnym sezonie, w ujęciu chronologicznym.  Na wyjaśnienie tych zawiłości, dotyczących rozgrywek w jednej tylko, choć najpopularniejszej dyscypliny sportu nie starczyło miejsca w i tak obszernej książce. Dla jasności postaram się przedstawić w tym miejscu  i w najbliższym czasie gdańskie i bałtyjskie rozgrywki piłkarskie od strony statystycznej. Tymczasem trzeba skorygować kilka chochlików redakcyjnych, które zakradły się do części statystycznej z opisanych wyżej powodów:
na s. 389 - sezon 1930/31 zaczyna się towarzyskim meczem z Ruchem Wielkie Hajduki 18.08.1929 r.
na s. 391 - zamiast 1930/31 wpisujemy 1931/32, podobnie na s. 392 - zamiast 1931/32 - 1932/33.  A wracając jeszcze na s. 389 wpisać trzeba wynik: 9.07.1929 Zoppotterkurverwaltung Pokal Gedania - 1919 Neufahrwasser 5:2. Poprawki dotyczą tylko części statystycznej i mają charakter  kosmetyczny, bowiem w tekście wszystko jest w porządku.

 

środa, 30 grudnia 2015

Jeszcze jeden wywiadzik :)


Wielkie dzięki dla niezmordowanego Redaktora, który historię sportu popiera i robi w tym zakresie fantastyczną robotę. Przykładem jest ostatni tekst o Franciszku Wicińskim, bramkarzu Gryfa Toruń w miesięczniku "Nasza Historia". Jak tylko z grudnia 2015 r. zejdzie ze sprzedaży, pozwolę sobie zeskanować i umieścić, bo wart jest tego. Zrobię to z tym większą satysfakcją, że mam w jego powstaniu swój udział. 

niedziela, 27 grudnia 2015

"KS Gedania" dotarła na Śląsk

Miło mi bardzo, że kol. Paweł Czado zauważył książkę i miło ją omówił. To znakomity znawca futbolu i jego historii. Wcześniej napisałbym śląskiego, ale po biografii Antoniego Piechniczka, której jest współautorem, to już się zmieniło. Miłe słowa są do przeczytania tutaj. Wątek mojej redakcyjnej pomyłki dotyczącej ewentualnego występu w Gdańsku Ewalda Urbana już wyjaśniałem w tym miejscu. Sam zresztą pisałem na blogu (24 czerwca 2014 r.), że w meczu w Gdańsku nie wystąpił, bo grał w tym czasie w meczu reprezentacji Polski. Napisałem i ... zapomniałem:) Bywa.    

środa, 2 grudnia 2015

Pierwsza recenzja

Pierwsza, bardzo miła recenzja książki, która jeszcze się nie ukazała: http://www.gdanskstrefa.com/odpominanie-gedanii-recenzja-ksiazki-janusza-trupindy/
Dziękuję za dobre słowo. Liczę bardzo na szeroki odzew wszystkich zainteresowanych, bo mam świadomość wielu błędów, pomyłek, białych plam. Pierwsza z brzegu. W 1932 r., w ramach obchodów 10-lecia gdańskiego klubu wystąpił w Gdańsku Ruch Wielkie Hajduki (dziś Ruch Chorzów). Pisałem o już o tym. W składzie figuruje niejaki Kubrda. Nie mogąc znaleźć takiego zawodnika w składach Ruchu przypuszczałem, że jest to może fonetycznie rzecz ujmując Ewald Urban, znany piłkarz, zdobywający ze śląską drużyna pierwsze mistrzostwo Polski w 1933 r., którego ciekawą historię można przeczytać tutaj. Dałem to ze znakiem zapytania, choć piłkarz ten w tym samym dniu (2 października) grał w Bukareszcie w składzie reprezentacji Polski z Rumunią (5:0). Dzięki pomocy dziennikarza i kolegi, Pawła Czado wiem już, że chodzi o Izydora Kubzdę, który w barwach Ruchu rozegrał w 1932 zaledwie jeden oficjalny mecz i być może ten z Gedanią był następny. Takich historii jest w książce z pewnością więcej, ale cieszę się z jej ukazania, bo będzie to materiał do uzupełniania i rekonstruowania historii klubu gdańskich Polaków.

piątek, 6 listopada 2015

Miejsce pamięci na Heeresanger 11

Dzięki dobrodziejstwu facebooka obserwuję sobie zza biurka walkę mieszkańców Dolnego Wrzeszcza (i nie tylko) o teren stadionu Gedanii przy dawnej Heeresanger 11. To teren na swój sposób “święty”, należący do wszystkich Polaków z Wolnego Miasta i bardzo drogi ich sercom. Odbywały się tam przecież nie tylko zawody sportowe, ale uroczystości, manifestacje patriotyczne, budynki klubowe, to był polski dom wielu gdańszczan polskiego pochodzenia, od najmłodszych po najstarszych. Była to przestrzeń eksterytorialna, która bardzo przeszkadzała nazistom, w okresie ich największych wpływów w Wolnym Mieście. Bardzo starali się ingerować i przeszkadzać temu, co tam się działo i bardzo frustrowało ich to, że poza małymi złośliwościami, czy zagraniami nie-fair (jak choćby wycofanie się niemieckich sportowców z obchodów 15-lecia KS Gedania), w zasadzie nie mogli nic zrobić. To miejsce ważne emocjonalnie, nie wspominam już o wartościach architektonicznych. Jeżeli jesteśmy gdańszczanami i Polakami to miejsce to stanowi w oczywisty sposób nasze dziedzictwo. Kiedy Przemek Niciejewski, człowiek wrażliwy, mający znakomite oko, do tego typu klimatów i wykonujący zdjęcia do mojej książki, zobaczył ten teren, tylko westchnął i … tyle go widziałem. Pobiegł oglądać zrujnowany już wtedy stadion, świetnie wkomponowany w okoliczną zabudowę, będący częścią starej tkanki miasta. Mało już jest takich miejsc i takich stadionów. Zachwycony, ale i wstrząśnięty zapytał mnie wtedy: dlaczego?
Dobre pytanie. Czytam wpisy skierowane personalnie do Prezesa Energii-Gedanii SA, spółki, która prowadzi szkolenie siatkarek i jest depozytariuszem historii klubu, a jednocześnie siłą sprawczą tego, co się aktualnie dzieje. Widzę narzekania na bierność władz i polityków, zapał i rozczarowanie ludzi wpisujących, komentujących i działających. Pytanie Przemka wraca, ale trzeba je postawić w szerszym zakresie: dlaczego nie chronimy takich miejsc? Dlaczego nie wpadliśmy, jako mieszkańcy Gdańska na to wcześniej? OK, klub jakoś działał, funkcjonowała hala, boisko, klub uczestniczył w rozgrywkach, coraz słabiej wprawdzie, ale jednak. Nie zmienia to jednak faktu, że cały ten teren powinien zostać objęty ochroną konserwatorską dużo wcześniej. Wraz z okoliczną zabudową i z kościołem Św. Stanisława Biskupa. Mam swoje przemyślenia na ten temat, które można sprowadzić do jednego wspólnego mianownika - niskiej pozycji sportu w naszych umysłach i duszach. Jakoś nie przyjmujemy, że sport jest ważną częścią naszej kultury. Traktujemy go jako coś mało poważnego. Chętnie uczestniczymy w różnych wydarzeniach sportowych, przeżywamy emocje, dzięki nowej infrastrukturze mamy wreszcie, w czym wybierać. Jako kibic dorastający w warunkach stanu wojennego potrafię docenić komfort siedzenia na plastikowym krzesełku (a nie na betonie, czy ziemi, którymi wypełnione były betonowe trybuny) i dach nad głową, kiedy pada śnieg. Traktujemy to jednak jako sposób spędzenie wolnego czasu, jedynie dla zdecydowanej mniejszości jest to coś więcej, nawet sposób na życie. W promilach jednak należy mierzyć tych, którzy zwracają uwagę na dziedzictwo sportowe, jego historię nie zamkniętą w tabelach wyników, otoczkę społeczną. Mając PGE-Arenę (już sama nazwa jest atrakcyjna) zapominamy nie tylko o wykastrowanym (brak choćby bieżni, która zawsze tam była i być powinna) już stadionie na Traugutta, ale także i innych miejscach, związanych z uprawianiem sportu w Gdańsku (nie tylko zresztą tu, to zjawisko ogólniejsze). Spójrzcie proszę na Kampfbahn Niederstadt, znany dziś jako stadion żużlowy. Popatrzcie na dawnych zdjęciach na jego architekturę i  otoczenie, nie tylko przed wojną, ale i po, kiedy powstała tzw. brama maratońska. Następnie jedźcie tam i przeżyjcie szok. Sam stadion jeszcze niezmieniony, ale otoczenie? Giełda, Lidl, auto-handel i inne geszefty zajęły całe otoczenie stadionu.  Zaraz pewnie przyjdzie czas na stadion, bo nasze kochane “Wybrzeże” słabuje coraz bardziej. I znowu to pytanie: dlaczego? A Biskupia Góra z całym kompleksem sportowym, a Gymnastikhaus, czy rozebrana nie tak dawno hala targów (Messehalle)? Niektórzy fani zapewne nie bardzo wiedzą o czym piszę. Przypomnę, przypomnę, ale tymczasem wracam do stadionu Gedanii.
Mam wrażenie, że sprawa jest już przegrana. Można negocjować szczegóły przebudowy (procent infrastruktury sportowej do handlowej, czy mieszkaniowej), ale trudno będzie odwrócić zaniedbania dużo wcześniejsze. Walczyć jednak, a może inaczej, rozmawiać i wzywać do refleksji warto zawsze.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt związany z historią tego miejsca. Nie tak dawno zwrócił się do mnie IPN z zapytaniem o rzekomo złożone pod pomnikiem gedanistów, którzy stracili życie w wyniku II wojny światowej, urny z ich prochami. Nic nie wiem o ludzkich prochach, ale powinny tam znajdować się tam urny (pod
cokołem) złożone 17 września 1972 r.,zawierające ziemię z miejsc, w których ginęli Polacy z Wolnego Miasta Gdańska: Zaspy, Poczty Polskiej, Westerplatte, Stutthofu, Szymankowa i Piaśnicy. Została przywieziona przez motocyklistów w ramach specjalnie przeprowadzonej akcji. Pośrednio są to więc prochy ludzkie, które wymagają szacunku. Przez szacunek dla nich, jak też na umieszczającego je tam przedwojennego sportowca i powojennego prezesa, Wincentego Kurowskiego, należy je chronić, a więc na czas budowy wydobyć i gdzieś zdeponować, a później znaleźć im godne miejsce, ale na terenie przebudowanego już stadionu. Tyle można zrobić. Załączam wycinki z Dziennika Bałtyckiego dokumentującą tą uroczystość.

   

piątek, 30 października 2015

Teraz już tylko druk ...

Ten dzień nadejść musiał i właśnie nadszedł.  Mój tekst zobaczę już wydrukowany w formie gotowej książki. Dziś oddałem go już po ostatniej, finalnej korekcie. Z jednej strony ulga, bo praca zakończona, a korekty nie należą do najbardziej interesujących zajęć, jakie można sobie wyobrazić. No i ile można poprawiać?!  Z drugiej jednak strony żal,  bo skończyła się przyjemność tworzenia, a dużo lepiej jest pisać, niż napisać. Jak już jednak w tym miejscu pisałem, spodziewam się, że bardzo szybko trzeba będzie przygotowywać wydanie drugie, poprawione i uzupełnione. Wierzę w skarby kryjące się w pamięci, albumach i szafach rodzin Gedanistów, wierzę w skorygowanie i uzupełnienie zamieszczonych w książce informacji, liczę na nowe fakty. Tymczasem jednak tworzy się okładka (jeszcze nie widziałem), a w przyszłym tygodniu ustalamy strategię promocyjną. Szczegóły wkrótce.


Powyżej Gedania w 1926 r., tylko nieco inna. Ot, taki żarcik (dziękuję Pani Dominiko) obrazujący radość, że książka już tuż, tuż. Wybaczcie autorowi ...

wtorek, 7 lipca 2015

Historia małego wycinka

Malutki skrawek papieru, wygrzebany gdzieś "w śmieciach", jak zwykł mawiać życzliwy Kolega M., pamiętający o mojej sportowej miłości. Oto on:


To ogłoszenie o meczu bokserskim rozegranym 22 kwietnia, o godz. 20. Nie ma podanego roku, ale z innych źródeł wiem, że został rozegrany w roku 1932. Oto zapis tego spotkania:
22.04.1932 Towarzyski Gedania – Amateur Box Club (dawny Punching) Danzig 10:6
Zieliński – Jacobs 1:1; Wyszecki – Gollke 3:1; Jaskółkowski – Wegner 5:1; Bianga – Karbowski 7:1; Hirsz – Wessel 7:3; Neuman – Norden 7:5; Meller – Koss 8:6; Hanske – Kratzenstein 10:6. W dwóch walkach pokazowych triumfowali bokserzy Amateur Box: Ziebel pokonał Chmielickiego (Gedania), a Grabowski pokonał Augustina (Gedania)
Mecz został rozegrany w Werfstpeisehaus, hali stoczniowej położonej w przy Lisiej Grobli 6. To obiekt zbudowany w 1907 jako jadłodajnia dla pracowników stoczniowych. Co ciekawe, znajdująca się tam sala była wykorzystywana także do wystawiania spektakli teatralnych. Więcej o tym fantastycznym i nieistniejącym już obiekcie tutaj. 
A jak wyglądała? Proszę bardzo: 


Wycinek zawiera jeszcze bardzo ciekawe informacje na temat cen biletów. Miejsce przy ringu kosztowało 1, 50 Gulden, siedzące dalsze 1,25, a stojące 0,75. Mówimy o cenie w przedsprzedaży. Kupione w kasie przed meczem drożały o 0,25 G. Ciekawostką są bilety dla uczniów i bezrobotnych w cenie 0,50 G. 
Z czym porównać przedstawione wyżej ceny? Mam taką sprawdzoną metodę, która pozwala mi obrazować sobie skalę wydatków w różnych epokach i krajach. Podstawą jest dla mnie cena kilogramowego bochenka chleba. Według Henryka Stępniaka chleb kosztował w w ówczesnym Gdańsku 0, 30 Guldena, tak więc najdroższy bilet kupiony tuż przed meczem to wydatek rzędu sześciu bochenków. Uczeń i bezrobotny wchodził za 1,5 bochenka. Jeżeli przeliczymy to  według dzisiejszej ceny chleba, dajmy na to 3 zł, to otrzymamy: 18 zł za najdroższe bilety i 5 zł za najtańsze. Mam wrażenie, że było taniej :) 

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Infrastruktura sportowa w Wolnym Mieście

Długo mnie nie było, za co bardzo przepraszam, ale mnóstwo zobowiązań i terminów oraz, co najważniejsze, przygotowanie tekstu książki i jego redakcja. Na szczęście jestem już prawie od niego odcięty, bowiem, jak wiadomo, autor do końca chętnie zmienia, poprawia, uzupełnia. Mam oczywiście to samo i jeżeliby mi na to pozwolić, to książka nie ukazałaby się nigdy. A tak, termin wrześniowy jest ciągle realny. Tyle tytułem wytłumaczenia.
W zeszłym tygodniu uczestniczyłem także w konferencji, jak odbyła się w gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu. Nosiła tytuł “Sportowcy uwikłani w historię”. Przybliżyłem jednego ze “swoich”, czyli Gedanistę Jerzego Piotrowskiego, boksera i hokeistę, reprezentanta i mistrza Wolnego Miasta w składzie “Gedanii” oczywiście. To przykład biografii jednego tylko ze sportowców, którzy znajdują się w “czarnej dziurze niepamięci”. Gdańskiego sportu bowiem tak naprawdę się nie bada. Na palcach jednej ręki mogę policzyć kolegów, którzy prowadzą badania, na ogół jednak na marginesie innych zainteresowań. Okazuje się, że jeżeli pogrzebać, to można wiele znaleźć. Wyniki tych moich poszukiwań mają zostać opublikowane. Jako, że wiem, gdzie mój bohater mieszka, to może wówczas, z publikacją w ręku, odważę się zapukać. Może spotkam krewnych? Chciałem to zrobić przed konferencją, ale … już pisałem w tym miejscu, że coś powstrzymuje mnie przed wchodzeniem z butami w czyjeś życie.
Świat sportu w Wolnym Mieście fascynuje mnie nieodmiennie. Im bardziej go odkrywam, tym jestem ciekawszy. Poziom sportu w przedwojennym Gdańsku nie był wysoki, ale liczba klubów, towarzystw i sportowców jest zdumiewająca. Także infrastruktura sportowa budzi nasz podziw. Bo oto w 1930 r. w Wolny Mieście Gdańsku znajdowało się (w nawiasach dane dla miasta Gdańska):
- 41 sal gimnastycznych (34)
- 12 basenów na wolnym powietrzu (5)
- 53 prowizoryczne boiska (12)
- 17 boisk sportowych (13)
- 52 korty tenisowe (36)
- 12 zimowe obiekty sportowe (9)
- 3 hale jeździeckie (2)
- 17 strzelnic małokalibrowych (5)
Z tej infrastruktury korzystało 220 klubów i organizacji sportowych (w mieście Gdańsk 150), z czego aż 118 młodzieżowych. Zarejestrowanych w nich było 39 200 zawodników.
Nie znam danych dzisiejszych, ale podane liczby muszą budzić szacunek. Widać z nich wyraźnie, że władze Wolnego Miasta postawiły na rozwój sportu, który miał swoje znaczenie militarne, ale przede wszystkim zdrowotne i społeczne. Na tym tle z podobną atencją należy patrzeć na osiągnięcia “Gedanii”, która dopiero w połowie lat trzydziestych zyskała porównywalne warunki do uprawiania sportu, co zawodnicy niemieccy.
         

czwartek, 30 kwietnia 2015

Najstarsze zdjęcie piłkarzy "Gedanii"?

W dniach 3. i 4, maja 1925 "Gedania" rozegrała dwa mecze w Gnieźnie. Przeciwnikiem była tamtejsza "Stella". Obydwa mecze gdańszczanie przegrali w stosunku odpowiednio: 1:2 i 2:5. W zbiorach Biblioteki Gdańskiej PAN zachowało się zdjęcie wykonane po jednym z tych spotkań. Jeżeli opis jest prawidłowy, to jest to najstarsze zachowane zdjęcie piłkarskiej drużyny "Gedanii". Drużyna ubrana jest w pasiaste koszulki, a nie tradycyjne białe z czerwonym pionowym pasem. Te ostatnie weszły do użycia w 1925 r. po przyjęciu nowego herbu i barw klubu. Wcześniej w herbie były biało-niebieskie pasy i takie zapewne koszulki noszą piłkarze "Gedanii" na fotografii. Nie jest zresztą pewne, czy prezentowane zdjęcie przedstawia drużynę "Gedanii", nic też nie wiem o szczegółach rozgrywanych spotkań. Ale to ciekawy dokument i może ktoś wie coś o nim więcej? Zdjęcie w lepszej rozdzielczości  znajdzie się oczywiście w książce, której druk planowany jest już realnie na sierpień.






poniedziałek, 23 lutego 2015

Hala targów

Właściwie to trzeba by przerwać pisanie i ruszyć na pomoc miejscom związanym z "Gedanią". Na naszych oczach ginie bowiem kolejne z takich miejsc - Gdańska Hala Targów, przy ul. Wałowej. Nie będę jej opisywał - odeślę do dwóch znakomitych tekstów Aleksa Masłowskiego:
http://ibedeker.pl/obiekty/gdanska-hala-targow-cz-i/
http://ibedeker.pl/obiekty/gdanska-hala-targow-cz-2/
A poniższe zdjęcia zrobiłem w ubiegły czwartek (zza płota - lepsze, dokumentujące rozbiórkę znaleźć można na trojmiasto.pl). Miałem okazję niedawno, dzięki uprzejmości nowego właściciela terenu i grupy przyjaciół wejść do hali, porobić zdjęcia. Byłem porażony jej pięknem - cudowna drewniana konstrukcja, która po konserwacji stanowiłaby wielką atrakcję tej części miasta. I ta przestrzeń, klimat - niemal widziałem tam oświetlony ring bokserski, czy matę zapaśniczą, a w ciemności zgromadzonych kibiców, których zawsze było dużo. Szybko wykonywane zdjęcia nie mogą tego niestety oddać, zwłaszcza, że był to już czas tuż przed rozbiórką i pełno stało tam różnych rupieci.  Szkoda, to mało powiedziane.



Fot. M. Grus

Fot. M. Grus




niedziela, 15 lutego 2015

Sztandar

Historia “Gedanii” rozpoczynała się trzy razy: w 1922 r. (założenie klubu), 1945 r. (reaktywacja po II wojnie światowej) i w 1956 r. (reaktywacja po stalinowskiej reformie sportu, w trakcie której klub został praktycznie rozczłonkowany). To ważne daty, ale taką był też rok 1972. Uroczyście obchodzono wówczas 50-lecie klubu. Jedną z materialnych pozostałości po jubileuszu jest ufundowany wtedy sztandar. Był eksponowany w Ratuszu Głównego Miasta na wystawie w 2012 r. - widać go na zdjęciu z prawej strony. Aktualnie jest przechowywany w tymczasowej siedzibie “Gedanii” S.A. Warto przypomnieć listę jego fundatorów, czyli ludzi związanych z “Gedanią” i zainteresowanych kultywowaniem klubowych tradycji. Przez ten piękny gest sami stali się już jej częścią.
1. Roman Wyrobek
2. Brunon Zwarra
3. Jakub Bawelski
4. Edmund Matuszak
5. Stefan Grabowski
6. Klemens Kurowski
7. Roman Bellwon
8. Jan Biłyk
9. Zygfryd Suwała
10. Stefan Kozłowski
11. Jan Mienik
12. Franciszek Domaszke
13. Jan Kurowski


Fundatorzy to w większości  przedwojenni Gedaniści, którzy dobrze zdawali sobie sprawę z konieczności posiadania znaku, który będzie łączył nie tylko aktualnych członków klubu. W związku z porwaną historią "Gedanii" miał on także łączyć teraźniejszość z przeszłością, uważaną po wojnie za chwalebną, ale ... nie wartą specjalnie eksponowania. Dlaczego? To długa historia, którą opisuję szeroko w książce, a i w tym miejscu pewnie jeszcze nie raz przedstawię.  A pierwszy sztandar "Gedanii" przepadł w zawierusze wojennej, najprawdopodobniej został zniszczony przez hitlerowców.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Pogadanka (3) - część ostatnia

Nadszedł czas na trzecią część pogadanki Edwarda Kubalskiego. Udało się ustalić, że por. Kubalski miał imię zaczynające się na E. i w 1936 r. był kierownikiem Wydziału Tenisowego "Gedanii". To on jest zapewne autorem tekstu wygłoszonego w Polskim Radio i opublikowanym w "Gazecie Gdańskiej".

Plakiety zdobyte przez Wydział Motocyklowy K.S. "Gedania"
Ponadto Gedania posiada b. dobrze prosperującą sekcję motocyklową, przez kilka lat z rzędu zdobywającą zespołowe I-sze miejsce w Warszawie, w dniu Święta Motocyklowego. Również Gedania ma dobrze prosperujące czynne sekcje: tenisową, ping-pongową, kolarską i strzelecką. Na specjalną uwagę zasługuje sekcja: “Młodzieży”, licząca około 80-iu chłopców do lat 15-u, co wyraźnie mówi o zapobiegliwości Zarządu Klubu mającego na celu wychowanie własnego narybku” klubowego. Zadania tego wydziału nie ograniczają się tylko do strony czysto sportowej, lecz również Zarząd Klubu czyni wielki nacisk na:
a) wyrobienie poczucia Narodowego, oraz
b) zwraca uwagę na ważność wychowania obywatelskiego,
gdyż młodzież polska znajdująca się w tych warunkach na Ziemi Gdańļskiej, mogła by łatwo zapomnieć o swoich obowiązkach narodowych. 
Reasumując całość pracy sportowej Gedanii we wszystkich odłamach sportu w dobie obecnej - można scharakteryzować Klub ten o dużym znaczeniu propagandowych i reprezentacyjnym, pracujący w ciężkich warunkach lokalnych. W reprezentowaniu wielu działów sportu K.S. Gedania w zupełności dorównuje pierwszorzędnym klubom sportowym w Kraju.
Nim jednak do takich wyników Gedania doszła, w dniu jubileuszowym należy wspomnieć w streszczeniu: zakres historyczny powstania i rozwoju tego Klubu. 
Myśl założenia Klubu Sp. Gedania powstała u zwolenników piłki nożnej istniejącej wówczas drużyny piłkarskiej Tow. Gimnastycznego Sokół w Gdańsku. Entuzjaści, czynni sportowcy piłki nożnej, chcieli stworzyć klub sportowy, który w pierwszym rzędzie dawał im:
1) zapewnienie należytego rozwoju najpopularniejszego sportu piłkarskiego, oraz
2) programowe rozgrywanie spotkań, czego Tow. Gimn. Sokół ze względu na swój chcarakter pracy sportowej w żadnym wypadku nie gwarantował, zwłaszcza na terenie W. M. Gdańska. W tym czasie brak jeszcze było Pomorskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej i piłkarze Gedanii przeważnie zmuszeni byli grać z drużynami niemieckimi. To właśnie było głównym powodem wystąpienia z Sokoła i utworzenia nowego klubu sportowego pod nazwą Gedania we wrześniu 1922 roku.
Z wydziałem tylko piłki nożnej Gedania egzystuje do roku 1927-go, w którym to czasie zdobywając poszczególne mistrzostwa w klasach, dostaje się do extra klasy piłkarskiej swego Okręgu. 
W roku 1927 powstają wydziały: lekkoatletyczny, tenisowy oraz wydział młodzieży, co w tym czasie już było konieczne, gdyż młodzież polska garnęła się chętnie do jedynego tego rodzaju polskiego klubu sportowego. W roku 1928-ym powstają dalsze sekcje: bokserska, strzelecka, motocyklowa i sportów zimowych. W rok później powstają dalsze wydziały: wydział pań oraz wydział piłki ręcznej panów, który to sport jest bardzo rozpowszechniony wśród tut. klubów niemieckich. Do roku 1932 bez większych zmian są czynne wszystkie wydziały sportowe w większym lub mniejszym natężeniu, jednak dotkliwie dawał się odczuwać brak własnego boiska i odpowiednich urządzeń sportowych, co w dużym stopniu hamowało racjonalny rozwój sportu polskiego na ziemi gdańskiej.
Mnie jwięcej w tym czasie zostaje w Gdańsku zorganizowana Polska Rada Sportowa, która wykupując od Sokoła tereny sportowe, za okres dalszych pięć lat wybudowała stadion sportowy, który w roku 1937-ym posiada następujące urządzenia sportowe:
a) boisko reprezentacyjne z krytymi trybunami oraz 6-o torową bieżnię i wszelkie urządzenia lekkoatletyczne.
b) bardzo dobrze urządzoną strzelnicę małokalibrową.
c) boisko treningowe do piłki nożnej, oraz place do gier i zabaw.
d) 2 korty tenisowe o czerwonej nawierzchni z przylegającymi szatniami tenisowymi
e) dobrze urządzone szatnie sportowe z natryskami. 
Z uwagi na fakt, że specjalnym opiekunem Gedanii jest Komisariat Generalny i Polska Rada Sportowa w Gdańsku, wyżej wymieniony stadion ze wszelkimi urządzeniami, został w pierwszym rzędzie oddany do użytku Gedanii - bez żadnych ograniczeń. Mając dobre warunki wyszkolenia sportowego pod względem urządzeń sportowych i bardzo duże moralne poparcie wśród całej Polonii gdańskiej, Klub Sportowy Gedania we wszystkich działach sportu, dokłada dużo starań w utrzymaniu tężyzny fizycznej wśród młodzieży polskiej na ziemi Gdańskiej.